Może zdarzyć się, że jeden ze współmałżonków jest niewinną ofiarą rozwodu orzeczonego przez prawo cywilne; nie wykracza on wówczas przeciw przepisowi moralnemu. Istnieje znaczna różnica między współmałżonkiem, który szczerze usiłował być wierny sakramentowi małżeństwa i uważa się za niesłusznie porzuconego, a tym, który wskutek poważnej winy ze swej strony niszczy ważne kanonicznie małżeństwo. (por. KKK 2386)
Nie da się tego ukryć. Mamy dziś do czynienia z kryzysem więzi małżeńskiej, który to kryzys częstokroć prowadzi do cywilnego rozwodu. Spotykamy rozwodników wokół siebie i określając ich posługujemy się obiegowymi pojęciami "kobieta po przejściach" czy "mężczyzna z przeszłością". Faktem jest, że w Polsce statystycznie co trzecie małżeństwo kończy się rozwodem. Coraz częściej rozpadają się związki w ciągu pierwszych trzech do pięciu lat pożycia. Katolicy po rozwodzie wstępują w kolejne, już niesakramentalne związki. Często osoby te zachowują wiarę, mimo iż czują się "katolikami drugiej kategorii" czy wręcz wyłączonymi poza nawias Kościoła. Starają się wychowywać swoje dzieci w wierze.
Jan Paweł II w adhortacji Familiaris consortio o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym podjął próbę klasyfikacji związków niesakramentalnych. Wskazał:
- "małżeństwa na próbę",
- rzeczywiste wolne związki,
- katolików złączonych ślubem cywilnym
- oraz rozwiedzionych, którzy zawarli nowy związek (por. FC 80-84)
Można jeszcze bardziej uprościć tą klasyfikację związków niesakramentalnych i wskazać dwie sytuacje:
- związki, które mogą stać się małżeństwami sakramentalnymi, gdyż osoby nie mają przeszkód do zawarcia ślubu kościelnego,
- oraz te, dla których ślub kościelny nie jest możliwy, ponieważ przynajmniej jedna z osób jest już związana z kimś trzecim na sposób sakramentalny.
W przypadku katolików, którzy z wyboru żyją na sposób małżeński bez sakramentu, a którzy nie mają przeszkód do zawarcia ślubu kościelnego, zasadniczym problemem jest kwestia ich wiary. Dla osoby wierzącej realizacja miłości i małżeństwa nie może odbywać się bez odniesienia do Boga. Wspomniane osoby powinny sobie postawić pytanie, na ile kierują się wygodą i egoizmem, na ile zaś towarzyszy im niewiara w trwałą miłość i w sens samego małżeństwa. Przede wszystkim jednak chrześcijanin winien odpowiedzieć sobie na pytanie, do jakiej miłości zaprasza go Chrystus i jaką relację obdarza swoim błogosławieństwem.
Co sądzić natomiast o żyjących w ponownych związkach, mających przeszkodę do zawarcia ślubu kościelnego.
Nie należy ich potępiać, lecz starać się zrozumieć
W zrozumieniu motywacji żyjących w małżeństwie niesakramentalnym może pomóc choćby takie przemyślenie o. Romana Dudaka, kapucyna: "Ich rodzinna sytuacja jest - z punktu widzenia Kościoła - nieustabilizowana, ale to nie znaczy, że oni kiedyś ten grzech wybrali świadomie, na zimno. Czasem człowiek jest tak przestraszony życiem, perspektywą samotnego borykania się z losem, że nie jest w stanie rozważać swoich decyzji w kategoriach grzechu i bezgrzeszności. Kobieta, która zostaje sama z dzieckiem lub z dziećmi, bo mąż ją rzucił, jest tak przerażona, że jeśli spotka kogoś, kto okaże jej serce, decyduje się na związek z nim. […] Samotność jest dla kobiety ciężka podwójnie. Wiem, jak często ludzie wiążą się ze sobą z przyczyn psychicznych, nie z rozwiązłości".
Jan Paweł II we wspomnianym powyżej dokumencie pisze: "Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie i tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne" (FC 84). Dalej zachęca duszpasterzy, by "dla miłości prawdy" byli świadomi, iż mają "obowiązek właściwego rozeznania sytuacji" (FC 84). Papież zdaje się nie traktować wszystkich sytuacji jednakowo, a nas odwodzi li tylko od potępiania i zachęca do ostrożności i pokory w ocenie decyzji podejmowanych przez żyjących w związkach niesakramentalnych.
Podtrzymywać ich w wierze i nadziei
O przynależności do Kościoła katolickiego decydują potrójne więzy:
- wyznawanie tej samej wiary,
- przyjmowanie sakramentów
- uznanie zwierzchności duchowej pasterzy Kościoła.
Zazwyczaj osoby rozwiedzione, żyjące w niesakramentalnych związkach, nie negują ani nie zrywają żadnej z tych więzi, chociaż boleśnie przeżywają swoją sytuację. Jest jakaś subtelna forma duchowego pragnienia przyjęcia Komunii świętej i szacunku dla Eucharystii u osoby, która nie domaga się prawa do spowiedzi i tejże komunii św.
Niemożność przyjmowania sakramentów powoduje, że więź z Kościołem jest osłabiona, jednak nie ustaje. Głód i tęsknota za przyjęciem Chrystusa w postaci sakramentalnej mogą mieć także walor jednoczący z Bogiem. Kard. Joseph Ratzinger, prowadząc rekolekcje watykańskie w 1983 roku, powiedział, że w jakiś sposób "niemożność przyjmowania Komunii sakramentalnej może się stać środkiem duchowego postępu, środkiem pogłębienia wewnętrznej komunii z Kościołem i z Panem, w cierpieniu coraz większej miłości, w oddaleniu umiłowanego".
Kościół, który stanowimy nie jest elitarnym klubem ludzi doskonałych. Kościół to wspólnota tych, którzy nawzajem noszą brzemiona bliźnich podążając nieustannie do pełni nawrócenia, do pełni świętości.
Nie jest odosobnionym fakt, iż wiele osób rozwiedzionych przeżywa przebudzenie religijne dopiero w drugim związku. Uświadomili sobie wartość tego, co utracili. Czy wolno nam odrzucać ludzi, którzy chcą szukać w Kościele Boga, mimo że historia ich życia jest bardzo poplątana?
Jan Paweł II w Familiaris Consortio odpowiada jednoznacznie: "Kościół […] ustanowiony dla doprowadzenia wszystkich ludzi, a zwłaszcza ochrzczonych, do zbawienia, nie może pozostawić swemu losowi tych, którzy - już połączeni sakramentalną więzią małżeńską - próbowali zawrzeć nowe małżeństwo. Będzie też niestrudzenie podejmował wysiłki, by oddać im do dyspozycji posiadane przez siebie środki zbawienia" i ponagla: "Wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą - owszem, jako ochrzczeni powinni - uczestniczyć w jego życiu. (...) Niech Kościół modli się za nich - kontynuuje Papież - niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei" (FC 84)
Wspierać ich w rodzinie parafialnej
Czas na puentę. Drodzy małżonkowie, żyjący w związkach niesakramentalnych ze względu na przeszkodę do zawarcia małżeństwa. Doceniamy to, że żyjecie w prawdzie i nie uzurpujecie sobie prawa do spowiadania się lub do komunikowania.
Nie jesteście straceni dla Boga!
Nie jesteście straceni dla Kościoła!
Przychodźcie z nami na Eucharystię.
Słuchajcie i rozważajcie Słowo Boże.
Wychowujcie Wasze dzieci w wierze.
Angażujcie się możliwie bezinteresownie w pomoc potrzebującym wśród nas.
Pielęgnujcie ducha pokuty i wyrzeczenia.
Dzień po dniu zjednujcie łaskę od Boga dla siebie i dla parafii.